11th ZLOTY TUR CUP

5-6th of November 2010

Sheraton Hotel

Sopot, Poland

ORGANIZER

Mazurenko Armwrestling Promotion Sp. z o.o.

81-245 Gdynia

18/7 Okrzei Street

Poland

armwrestling@world.pl

ORGANIZER’S COMMITTEE:

Office (English, Russian and Polish speaking):

+48 58 621 93 08

Anna Mazurenko (English, Russian, Polish):

+48 603 55 48 55

Igor Mazurenko (Russian and Polish):

+48 601 821 467


Confirmed persons:

Mielniczuk, Marcin

Roszkowska, Ewa

Gutteter, Magda

Stelmaszyk, Maciej

Zawgorodna, Alicja

Sienkiewicz, Anna

Krawczyk, Łukasz

Mazurenko, Igor

Bühler, Ueli

Fudała, Lucjan

Eriksson, John Ross

Pałaszewski, Grzegorz

Sypniewski, Tomasz

Kilan, Przemysław

Janiszewski, Bartek

Podgórski, Mariusz

Pawlik, Damian

Gliński, Dominik

Kowal, Adrian

Surgiewicz, Gabriela

Galińska, Dorota

Bogdan, Robert

Gralak, Maciej

Fernández garcía, Carlos Enrique

Łącki, Wiesław Łącki

Groch, Dariusz

Singh, Reshal

Podlewski, Paweł

Szczerba, Piotr

Mikołajczyk, Adrian

Brzenk, John

Bartosiewicz, Dawid

Kuźniar, Błażej

Kuti, Anna

Goulioumis, George

Kırmızı, Derya

Sarnowski, Marcin

Zsirainé, Judit

Opalińska, Marta

Penc, Krzysztof

Gralak, Jakub

Kazmierczak, Pawel

Eklund, Roine

Lasota, Judyta

Rydstedt, Felicia

Debnarova, Lucia

Čingule, Žanna

Kırmızı, Süleyman

Kryński, Kamil

Podlecka, Kinga

Malgaretti, Stefano

About Zloty Tur Cup!

ZŁOTY TUR

KRÓTKA HISTORIA PUCHARU ŚWIATA

Od dawna wiadomo, że siłowanie na ręce uprawiać praktycznie może każdy. Do tego, aby wystartować w najbardziej prestiżowych turniejach trzeba jednak czegoś więcej. Trzeba mieć nadludzką siłę, wyćwiczone techniki, spryt i doświadczenie oraz charyzmę fightera. Takimi właśnie cechami od lat charakteryzują się uczestnicy Pucharu Świata Zawodowców. Tutaj swoje ręce krzyżuje najlepsza czołówka międzynarodowego formatu, czyli żywe legendy siłowania na ręce.

Trochę historii

Patrząc przez pryzmat wszystkich edycji międzynarodowego turnieju „Puchar Świata Zawodowców – Złoty Tur Cup”, od niedawna pod nazwą „Nemiroff World Cup” dla armwrestlingowych zawodowców śmiem twierdzić, że na dzień dzisiejszy są to zmagania najbardziej prestiżowe na świecie. Oczywiście niejeden sportowiec poddałby taką tezę w wątpliwość twierdząc, że najbardziej prestiżową imprezą jest niewątpliwe Olimpiada. I zgadza się! Tak jest w innych dyscyplinach sportu, tych, które co kilka lat skupiają miliony widzów na stadionach, pływalniach, skoczniach, halach widowiskowych i przed szklanym ekranem telewizorów. Ale niestety nie w świecie siłowania na ręce. Tutaj bowiem z różnych przyczyn (o których nie czas i miejsce o tym mówić) tak się szybko nie stanie. Oczywiście pozostają jeszcze Mistrzostwa Świata, albo chociażby Europy, w których gwiazd armwrestlingowych nie brakuje. Ale mnogość kategorii wagowych (kategorie wagowe prawie co 5 kg) oraz udział ogromnej rzeszy armwrestlerów nie pozwala na dokładną weryfikację tych najlepszych z najlepszych. A coroczny „Puchar Zawodowców” właśnie wyłania nam najsilniejszych, zawodowych armwrestlerów świata. Bowiem do udziału w rywalizacji zaproszeni są tylko i wyłącznie najlepsi armwrestlerzy międzynarodowego formatu. A i kategorii wagowych jest dużo mniej. Do tego dochodzi prestiżowa kategoria Open, czyli wyłonienie najlepszego z najlepszych danego roku.

Historia „Pucharu Świata Zawodowców” sięga 2000 roku. Wtedy po raz pierwszy odbył się międzynarodowy turniej o „Puchar Złotego Tura”. W tej imprezie wzięli udział najlepsi zawodnicy z Polski i Ukrainy. Co prawda zrobił się z tego swoisty mecz Polska vs Ukraina, ale z cała pewnością turniej ten na stałe zapisał się na kartach historii międzynarodowego siłowania na ręce. W ciągu dwóch następnych lat na turniej „Złotego Tura” przyjeżdżało wielu utalentowanych zawodników, nie tylko reprezentanci Polski, czy Ukrainy, ale także innych krajów świata. Międzynarodowa i jedyna organizacja na Professional Armwrestling League (PAL) widząc ekspansję turnieju „Złoty Tur” postanowiła w 2003 roku firmować tą właśnie imprezę. Od tego roku „Złoty Tur Cup” przekształcił się więc w „Puchar Świata Zawodowców”, który na stałe wpisał się już w kalendarz zawodowego armwrestlingu.

W pierwszej edycji główny puchar ”Złotego Tura” pojechał na Ukrainę (zwyciężył Grgorij Bondaruk). Dużo mniej doświadczeni zawodnicy z Polski nie mieli szans z starymi weteranami siłowania na ręce. W Polsce dyscyplina ta dopiero przecież raczkowała. Rok następny to już zwycięstwo zawodnika ze Słowacji – Jana Germanusa. Od tego roku w turnieju startowało już wielu innych mniej lub bardziej utytułowanych zawodników. Jednym z nich był z całą pewnością Alexey Voevoda z Rosji, dziś zawodnik międzynarodowego formatu. Co prawda w drugiej edycji „Złotego Tura” wygrał swoją kategorię wagową (powyżej 90 kg), ale w prestiżowej kategorii Open uplasował się tuż z słowackim zawodnikiem. Drugie miejsce na podium było jednak dla Alexey dobrym motorem do ćwiczeń. Rok następny bowiem to już jego spektakularne zwycięstwo. Od tego roku narodziła się więc nowa gwiazda światowego siłowania na ręce – Alexey Voevoda z Rosji. Tytuł najlepszego z najlepszych Alexeyovi udało się zachować przez trzy lata z rzędu (rok 2002, 2003 oraz 2004). Trzykrotnie zwyciężał prestiżową kategorię Open ręki prawej. W 2004 roku silnemu, ważącemu wtedy 118 kg Alexeyovi nawet nie dał rady John Brzenk z Stanów Zjednoczonych. Oprócz głównego pucharu „Złotego Tura” spełniło się największe, armwrestlingowe marzenie Voevody – pokonał żywą legendę armwrestlingu, Johna Brzenka z USA. W 2005 roku rosyjski zawodnik niestety nie pokazał swoich umiejętności armwrestlingowych. Nie bronił tytułu, gdyż był w fazie przygotowań do startów na Zimowej Olimpiadzie , gdzie miał reprezentować Rosyjską Kadrę Narodową w bobslejach w roku 2006 w Turynie. W tymże roku, pod nieobecność Alexeya główny puchar pojechał do Stanów Zjednoczonych. Zwycięzcą kategorii open został Amerykanin Travis Bagent. Oprócz zmiany lidera głównego pucharu rok 2005 dla turnieju „Złoty Tur” był bardzo przełomowy. Pojawili się nowi, strategiczni sponsorzy. Od tego momentu turniej przybrał nazwę „Puchar Świata Zawodowców – Nemiorff World Cup” a półfinały i finały oraz rywalizacja kategorii open na żywo transmitowane były przez polską telewizję Polsat Sport. W 2006 roku główny puchar turnieju znów pojechał do Stanów Zjednoczonych. Jednak tym razem zwyciężył dobrze przygotowany John Brzenk. Wraz ze wzrostem prestiżu międzynarodowego turnieju „Nemiroff World Cup” od samego początku organizowanego w Polsce wzrosło zainteresowanie startów zawodników na rękę lewą. Do tej pory bowiem rywalizacja odbywała się tylko i wyłącznie na rękę prawą. Rok 2007 to kolejny przełom w historii tego turnieju. Organizatorzy wprowadzili starty ręki lewej, w której główny puchar powędrował do młodego Andrey Pushkara z Ukrainy. Na rękę prawą natomiast znów zwycięża Amerykanin – John Brzenk. Rok 2007 to znów starty najlepszej światowej czołówki armwrestlingowej. Rywalizację ręki lewej tym razem zdominował silny Denis Cyplenkov z Rosji, bez trudu wygrywając zarówno swoją (+95 kg), jak i Open kategorię. Natomiast na rękę prawą Legenda światowego Armwrestlingu – John Brzenk (waga 92 kg) pokonał o 50 cięższego zawodnika Denisa Cyplenkova z Rosji. Nikt nie wierzył, że 44-cztero letnia legenda z USA będzie w stanie nawet przytrzymać dużo cięższego od siebie zawodnika z Rosji. A jednak! Podczas eliminacji w kategorii Open reki prawej John jednym ruchem dobił rękę Denisa do poduszki bocznej. Jednak to nie był przypadek. W pojedynku finałowym, po rozerwaniu John po raz kolejny pokonał Denisa walcząc w HAK!!

Kolejna edycja „Pucharu Świata Zawodowców” w roku 2009 to wielka niewiadoma. Pojawiają się pytania kto zwycięży główny puchar zawodów na lewą i prawą rękę? Czy będą to zeszłoroczni obrońcy tytułów, czy też nowe twarze armwrestlingu?

I TURNIEJ O PUCHAR ZŁOTEGO TURA

NIEPOKONANY BONDARUK

Pięć kobiet i dwudziestu dziewięciu mężczyzn spotkało się 20 lutego 2000 roku w gdyńskim klubie Tornado na pierwszych, międzynarodowych zawodach w siłowaniu na rękę z cyklu „Złoty Tur Cup”.

Bezkonkurencyjny okazał się Ukrainiec Grigorij Bondaruk, który zwyciężył zarówno w swojej kategorii wagowej (kat. do 81 kg), jak i w prestiżowej kategorii Open. Ten niepozorny, ważący zaledwie 78 kg ukraiński zawodnik nie miał problemów z pokonaniem zawodników, których wygląd wielu może przyprawiać o szybsze bicie serca.

Najwięcej emocji wśród licznie zgromadzonej publiczności wywołały występy zawodników niepełnosprawnych. Zwyciężył Dariusz Gabrynowicz (Polska), który w finale pokonał Janusza Bułka (Polska). Niespodzianką były również występy pań. W kategorii do 60 kg najsilniejsza okazała się Irena Zielińska z Ukrainy, która w finale pokonała Polkę Mirosławę Karasińską. W wadze powyżej 60 kg o tytuł najsilniejszej kobiecej ręki rywalizowały trzy przedstawicielki płci pięknej. Pierwsze miejsce zajęła Katarzyna Thermann, która położyła na rękę Anetę Florczyk. Na trzecim miejscu uplasowała się Ewa Przytulska. Rywalizacja w poszczególnych kategoriach wagowych przebiegała głównie między zawodnikami z Ukrainy i z Polski. Nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy wypadli lepiej w trzech „najlżejszych” kategoriach. Wśród siłaczy, których waga nie przekracza 65 kg, zwyciężył Anton Sobko przed Tarasem Muchą (obaj zawodnicy to reprezentanci Ukrainy). Honor polskich siłaczy obronił Ireneusz Szymański, który zajął trzecie miejsce w kat. do 65 kg. Natomiast w kolejnej kategorii wagowej – do 73 kg zwycięża Ukrainiec Anriej Switlyk pokonał dwóch Polaków: Sebastiana Kłosa i Daniela Reszkę. W trzech najcięższych kategoriach wagowych pierwsze miejsca przypadły Polakom: Bartłomiejowi Babijowi (do 90kg), Mirosławowi Myszce (do 100 kg) oraz Ireneuszowi Weberowi (pow. 100 kg).

II TURNIEJ O PUCHAR ZŁOTEGO TURA

ZŁOTY TUR POJECHAŁ NA SŁOWACJĘ

W armwrestlingu nie ma jeszcze takich pieniędzy, jak w piłce nożnej. Dlatego wybór miejsca na międzynarodowy turniej może decydować o ilości startujących. Pod tym względem Polska jest doskonale położona, właściwie wszyscy – ze wschodu i zachodu Europy – mają tu łatwy i tani dojazd. To pierwszy czynnik, który dobrze rokuje turniejowi. Drugi to nagrody. Na „II Międzynarodowym Turnieju Złoty Tur” do wygrania w overall było tysiąc dolarów, za pierwsze miejsce w kategorii – czterysta dla mężczyzn i dwieście dla kobiet. To oczywiście mniej niż w tenisie, ale całkiem nieźle. Pozostałe warunki: dobra organizacja i liczny udział znanych zawodników też zostały spełnione.

10 marca 2001 roku w Gdyni pojawiły się największe, armwrestlingowe gwiazdy armwrestlingu, a poziom (tu przytoczę powszechną, wypowiadaną zarówno przez zwycięzców, jak i pokonanych opinię po turnieju) „dorównywał mistrzostwom świata”.

Dość oryginalny był wybór miejsca na zawody. Zazwyczaj armwrestlerzy spotykają się tylko we własnym gronie lub przy niewielkiej publiczności z zewnątrz. Tu mieliśmy ponad sześć tysięcy widzów. Jak to możliwe? Zawody odbyły się w Centrum Gemini, czyli handlowo-rozrywkowym centrum spotkań tysięcy mieszkańców Trójmiasta. Widzowie nie przyszli specjalnie na ten turniej, ale gdy już zobaczyli choć jedną walkę, poczuli atmosferę - zostawali do samego końca. Idę o zakład, że wielu z młodych chłopaków już następnego dnia złapało się za ręce i próbowało dorównać armwrestlerom. Dla polskiego armwrestlingu była to znakomita promocja.

Debiutanci z Polski

Dość licznie wystartowali w turnieju zawodnicy z Polski. Był to dla wielu z nich pierwszy tak poważny międzynarodowy start. Najlepiej z debiutujących gospodarzy wypadł lublinianin, Dariusz Czernik, który był czwarty w wadze powyżej 90 kg. Był to jego pierwszy w życiu start w siłowaniu na ręce! Największym zaskoczeniem dla niedoświadczonych zawodników była szybkość na starcie, większość była wprost zaszokowana tym, jak błyskawicznie rozpoczynają walkę zawodnicy międzynarodowej czołówki. Mamy nadzieję, że te – z konieczności krótkie – lekcje przy stole zaowocują i w następnym Złotym Turze zobaczymy Polaków na podium.

Trudne zmagania

Rozegrano tylko jedną kategorię pań i właśnie tu – wyjątkowo – obyło się bez emocji. Solidnie przeziębiona Veronika Bonkova zgniotła wszystkie rywalki bez wysiłku. Później przyszła kolej na wagę, w której startował obrońca pucharu, zdobywca pierwszego Złotego Tura – Grigorij Bondaruk z Ukrainy. Zanim w końcu stanęli naprzeciwko siebie, Bondaruk i Gashewsky zaliczyli kilka łatwych zwycięstw. Grigorij najpierw zastosował atak górą i nastąpiło rozerwanie. Sędzia związał ich i... błyskawiczne zwycięstwo Gashevskiego. Zapytany o przyczyny tej porażki Bondaruk powiedział: „nawet nie zauważyłem kiedy zaczął”. Jakby tego było mało Bondaruk przegrał jeszcze z młodszym i lżejszym rodakiem Babayevem. W finałowej walce pomiędzy Babayevem i Gashevskim przewaga przechodziła z jednej strony stołu na drugą. Rustam nie mógł jednak wytrzymać takiego ataku, walczył zaciekle przez 23 sekundy. Jego opór i atak Tzvetana miał kilka faz, momentami wydawało się, że Rustam wyjdzie z opresji, ale jednak nie. Tzvetan wygrał.

Doskonałe walki stoczono również w wadze do 90 kg. W pierwszej walce o finał zmierzyli się Bill Frank i Igor Kuzniecow. Niemiec zaczął tak dynamicznie, że prawie oderwał przeciwnika od podłogi. Po faulu Ukraińca walka zaczęła się drugi raz. Kuzniecow do drugiego podejścia ugiął prawą nogę w kolanie i zaparł się stopą o nogę stołu tuż pod blatem. Prawym biodrem starał się jak najmocniej przywierać do krawędzi stołu. Nic nie pomogło....przegrał.

 

W walce o pierwsze miejsce z Janem Germanusem, Bill miał początkowo lekką przewagę, ale to było tylko złudzenie lub techniczna biegłość Germanusa. Trwało to około 15 sekund i Jan Germanus wygrał w wadze do 90 kg.

Największych emocji dostarczyli widzom siłacze w kategorii najcięższej. Wspaniałe walki stoczyli Alexey Voevoda, Frantisek Zivny i Ivan Ivanco.

Do najważniejszych zmagań w overall zawodnicy przystąpili już mocno zmęczeni, kilku wycofało się po pierwszej rundzie. Naprawdę trzeba było mieć wiele sił i rozsądnie nimi gospodarować, żeby przetrwać tak trudny turniej. Najwięcej siły zachował Słowak Jan Germanus i on właśnie został posiadaczem Pucharu Złotego Tura. Czy zdoła go obronić w 2002 roku?

III TURNIEJ O PUCHAR ZŁOTEGO TURA

NOWA GWIAZDA- VOEVODA!

Na „III Międzynarodowym Turnieju o puchar Złotego Tura” 02 marca 2002 roku w Gdyni (Gdyńskie Centrum Rozrywki Gemini) czekaliśmy na pierwszego przed rokiem w wadze do 73 kg - „Profesora” Tzvetana Gashevskiego z Bułgarii i jego rywala Grigorija Bondaruka z Ukrainy. Jednak z ubiegłorocznej obsady pudła stawił się tylko drugi - Rustam Babayev. Tym razem on był niepokonany. A na drugim miejscu - fantastyczna niespodzianka - Polak, Zbyszek Chmielewski! Drugie miejsce w tak prestiżowym turnieju to ogromny sukces świadczący o tym, że talent Zbyszka dobrze się rozwija. Oby tak dalej!

90 kg - Germanus pokonany

Do akcji wychodzi obrońca trofeum Jan Germanus...i przegrywając z Ukraińcem Tarasem Ivakinem dociera „tylko” do drugiego miejsca w swojej wadze.

+90 - Alexey wygrywa

W ubiegłym roku ozdobą tej wagi były pojedynki Alexeya Voevody z “Czeskim Olbrzymem” Frantiskiem Zivnym. Czekaliśmy na rewanż, w końcu przewaga kilogramów (circa 35) i lat spędzonych przy stole (6 do 3) przemawia na korzyść Czecha. Zapowiadało się ciekawie, ale... Frantisek przegrał błyskawicznie z Alexeyem. Później, w finale równie szybko uległ Semerence. Z kolei skoncentrowany i bardziej wypoczęty Voevoda w bezpośrednim starciu o pierwsze miejsce równie szybko odprawił Ukraińca.

Open - wielki rewanż

Obrońca trofeum Jan Germanus po kilku wygranych walkach trafił w półfinale na Alexeya Voevodę. „Czy będzie powtórka z 2001 roku?” - pytaliśmy się nawzajem. Zawodnicy wyglądali już na solidnie zmęczonych. Obaj zamiast zwykłej wojowniczości mieli wyraźną obawę. Powtórki nie było, Alexey zwyciężył dość zdecydowanie.

Kilkanaście minut poprzedzających finał zawodnicy spędzili rozgrzewając tajemniczymi preparatami lub chłodząc (wedle potrzeb) łokcie. Voevoda czekał na zwycięzcę: Gazdaricę lub Germanusa. Czekał i odpoczywał. Jan nie dał widzom satysfakcji i szybko uporał się z Peterem. Przystępujemy do finału: Germanus podchodzi do stołu niezbyt energicznie, Voevoda ma krople potu na czole i nienaturalnie bladą skórę na twarzy. Obaj napięci i skupieni, ale też wyraźnie widać zmęczenie. Sam finał nie potrwał dłużej niż ruch ręki od centralnego punktu do poduszki. Zdobywcą Złotego Tura 2002 został Aleksey Voevoda, Rosja! Miałem wrażenie, że jeszcze przez kilka minut nie bardzo to do niego docierało.

IV TURNIEJ O PUCHAR ZŁOTEGO TURA - I PUCHAR ŚWIATA ZAWODOWCÓW

ZNÓW ALEXEY VOEVODA!

1 marca 2003 roku w Warszawie odbył się czwarty międzynarodowy turniej „Złoty Tur”. Były to zawody szczególnej rangi, ponieważ w tym roku turniej otrzymał status Pucharu Świata Zawodowców. W imprezie wzięli udział najsilniejsi zawodnicy z Rosji, Polski, Finlandii, Niemiec, Ukrainy, Słowacji, Rumuni i Kazachstanu.

Poziom zawodników był tak wysoki, że do ostatniego momentu trudno było typować mistrza w wadze lekkiej (kategoria do 63 kg). Zeszłoroczny mistrz Sergey Kuznietsov na samym początku przegrał z Ukraińcem Andriejem Bielińskim i Rosjaninem Alexeyem Ostapczukiem. W walce finałowej spotkali się mistrz Rosji Alexey Nikitchenko i Ukrainiec Andriy Bielinski. Pojedynek był bardzo wyrównany i emocjonujący. W tym dniu szczęście dopisało zawodnikowi z Osetii. Trzecie miejsce zajął Rosjanin Aleksey Ostapczuk. Brązowy medal Pucharu Świata jest najważniejszym w kolekcji tego młodego sportowca.

W wadze średniej (do 78 kg) głównym pretendentem do złotego medalu miał być według wszelkich oczekiwań Cvetan Gashevski. Godnych przeciwników nie brakowało. Do Polski przyjechali najlepsi zawodnicy z Ukrainy Rustam Babajew i Grigorij Bondaruk oraz Mistrz Świata i Europy Rosjanin Taimouraz Tsakhilov. Gashevski nie miał łatwego życia. Swoje walki rozpoczął bardzo pewnie - najpierw wygrał z Ukraińcem Eduardem Serdjukiem i Taimourazem Tsakhilovem. W trzeciej walce spotkał się z Rustamem Babajewem, którego „hak” był bardzo skuteczny. Tego dnia Rustam czuł się świetnie i był pewny swego. Złoty medal powędrował więc do niego. Najlepszą walką turnieju był pojedynek półfinałowy Gashevski – Tshakilov. Początkowo Gashevski chciał wygrać z Taimurazem przez „hak” ale „hak” Tshakilova ani trochę nie był gorszy. Potem były oderwania łokcia i zerwania. Nie sposób wyrazić słowami tego co się działo. Po raz kolejny wznowiono walkę, która rozpoczęła się od „haków”. Gashevski zmienił styl walki i otworzył dłoń Tsakhilova. Wciąż pozostaje zagadką, jak można było tak szybko wyjść z „haka” i zaatakować „przez górę”. Teraz jasne dlaczego Bułgara nazywają „PROFESOREM”. To zwycięstwo kosztowało Cvetana tyle sił, że w walce finałowej nie mógł się już przeciwstawić Rustamowi Babayevowi.

Wszyscy zadawali sobie pytanie: „czy Jan Germanus (Słowacja) poradzi sobie z Tarasem Iwakinem (Ukraina) i odzyska tytuł Mistrza Świata w wadze ciężkiej?” (kategoria do 95 kg). Jan bardzo poważnie podszedł do sprawy i sumiennie przygotowywał się do turnieju. Przed zawodami mówił: „porażka sprzed roku skłoniła mnie do rezygnacji z kilku poważnych turniejów. Wszystkie srebrne medale jakie zdobyłem w zeszłym roku oddałem przyjacielowi, bo w mojej kolekcji nie ma dla nich miejsca. Liczy się tylko złoto!” W Warszawie pojawił się również legendarny sportowiec z Osetii Anatoli Skodtotaev oraz Mistrz Rosji z 2002 roku Gennady Fardsinov. Ci dwaj zawodnicy spokojnie mogli pretendować do złota, ale właśnie w Polsce postanowili rozwiązać swoje własne sprawy. Ich pojedynek był prawdziwą ozdobą turnieju, niestety obydwaj stracili siły. Anatoli Skodtotaev powiedział później: „doskonale wiedziałem o tym, że jeśli oddam walkę Gennademu to potem zabłysnę na turnieju, ale nigdy wcześniej nie miałem okazji stanąć z nim za stołem i byłem po prostu ciekaw który z nas jest silniejszy”. W finale, tak jak w zeszłym roku spotkali się Germanus i Iwakin. We wstępnych walkach Iwakin położył Germanusa i nikt nie miał wątpliwości, że go pokona. Germanus w czasie walki intensywnie myślał, aż doprowadził do zerwania. Główny cel został osiągnięty – walka na paskach. Sygnał „Ready. Go!” i błyskawicznie silna ręka Iwakina była na stole. Nikt się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. Potem rywale spotkali się w trzecim, decydującym starciu. Ale tym razem Iwakin przejrzał Germanusa i nie dał mu szansy na zerwanie. Kolejna wygrana Iwakina. Trzecie miejsce zajął nikomu dotąd nie znany Rumun Ion Onescu. To chłopak z ikrą! Wcześniej nikt tego nie zauważył. Ion pokazał się z dobrej strony. Ale o tym trochę później.

Aleksey Voevoda już podczas pierwszej walki dał wszystkim do zrozumienia, że nie da sobie odebrać tytułu Mistrza Świata w wadze super ciężkiej (kategoria powyżej 95 kg). Ciężko było przewidzieć kto będzie drugi, ponieważ wszyscy byli doskonale przygotowani. Rusłan Kokoev po bardzo ciężkiej walce przegrał z Andrejem Sharkovem z Ukrainy. Peter Gazdarica zwyciężył Slavika Kachmazova tylko dzięki faulom. Gazdaricy brakowało tylko kilku centymetrów żeby położyć Kokoeva, ale Ruslan sprowadził walkę na tory zwycięstwa. W ten sposób pokazał, że można zwyciężać pojedynki skazane na przegraną. Wynik końcowy: Voevoda bezkonkurencyjny, Sharkov – miejsce drugie, Kokoev – miejsce trzecie.

Niewątpliwie „gwoździem programu” turnieju były walki o tytuł Mistrza w kategorii „open”. To trzeba było widzieć! W pierwszym pojedynku spotkali się Taimouraz Tsakhilov i Aleksey Voevoda. Starcie Davida z Goliatem… Różnica w wadze to ponad 50 kg! „Nikt by się nie zerwał z Voevodą ” – chwalił się po walce Taimouraz.

Nie na żarty walczyli Jan Germanus i Rusłan Kokoev. Kilka razy Germanus był o krok od zwycięstwa, ale jakimś cudem Rusłan w ostatnim momencie wychodził z tego obronną ręką. Dopiero za czwartym razem Rusłan Kokoev postawił kropkę nad „i”. „Wygrać z Germanusem na biceps – to poważna sprawa” – komentował to wszystko Voevoda. Zawodnicy stracili siły po ciężkich pojedynkach, w rezultacie Kokoev był 8, a Germanus zakończył skromniutko na 12 miejscu. Na scenie pojawił się Rumun, o którym już wspominaliśmy. Pokonał Taimouraza Tsakhilova, Petra Gazdarice, Fina Petri Kualo, Rosjanina Slavika Kachmazova, Gennadya Fardsinova i zdobył brązowy medal w najbardziej prestiżowej kategorii!! Co prawda, wszyscy jego przeciwnicy mieli za sobą bardzo ciężkie walki. Nie wiadomo co myśleć o tym wszystkim, udało mu się czy naprawdę jest niezły? W finale spotkali się Taras Iwakin i Aleksey Voevoda. Patrząc na ogromny biceps Tarasa, pojawiały się pewne wątpliwości co do wygranej Voevody. Wielu widzów liczyło na cud - cudu nie było. Co tu dużo mówić - wszystkie walki Voevoda wygrał bez wielkiego trudu.

V TURNIEJ O PUCHAR ZŁOTEGO TURA

II PUCHAR ŚWIATA ZAWODOWCÓW - NEMIROFF WORLD CUP 2004

ALEXEY VOEVODA - DALEJ NIEPOKONANY!

6 listopada 2004 roku byliśmy świadkami historycznych pojedynków w wykonaniu mistrzów światowego formatu. Ponad 50 zawodników z 16 krajów przyjechało do hotelu Marriott w Warszawie by stoczyć mordercze pojedynki w tegorocznym Pucharze Świata Zawodowców – Nemiroff Worl Cup. Ten kto nie był – niech żałuje, a ten kto był i widział – na pewno na długo zapamięta ten dzień. Według obserwatorów i znawców armwrestlingu były to najlepsze zmagania armwrestlingowe ostatnich lat.

Polska kadra ostatecznie wystartowała z 14 zawodnikami, którzy w rezultacie nie zajęli żadnego miejsca medalowego. Nic w tym dziwnego, gdyż reszta sportowców, to zawodnicy z tytułem Mistrza Świata, Europy, lub minimum mistrza swojego kraju. Jedynie Zbigniew Chmielewski dzielnie walcząc w kategorii 78 kg w rundzie eliminacyjnej poległ w walce z Rustamem Babayevem i Cvetanem Gashewskim i ostatecznie, jako przedstawiciel polskiej kadry zajął najbliższe, 4 miejsce w klasyfikacji ogólnej.

Na duży aplauz zasługuje tez inny polski zawodnik – Daniel Gajda z kategorii 63 kg, który w klasyfikacji ogólnej zajął może mało szczytne, ale biorąc pod uwagę klasę zawodników w jego kategorii wagowej, dość dobre, szóste miejsce. W jego kategorii do boju o tytuł najlepszego zawodowca roku 2004 byli stanęli zawodnicy jak: Mistrz Europy Roman

Tsindeliani z Rosji czy Vladimir Bolotaev, również z Rosji, którzy podzielili się dwoma pierwszymi medalami. Tsindeliani zdobył złoto, a Bolotaev srebro.

Niewątpliwie największą atrakcją tegorocznego Pucharu Świata Zawodowców był przyjazd Teamu Stanów Zjednoczonych, z legendą światowego armwrestlingu – Johnem Brzenkiem na czele. To właśnie tego zawodnika, jak powiedział przed zawodami obrońca tytułu – Alexey Voevoda obawiał się najbardziej. Oczywiście John w swojej kategorii (do 95 kg) nie miał sobie równych. Jego techniki, wyćwiczona siła, a przede wszystkim spokój, opanowanie i doświadczenie zadziwiał wszystkich. Jednak wszyscy kibice, licznie zgromadzeni w sali balowej hotelu Marriott z niecierpliwością czekali na pojedynek pomiędzy tymi mistrzami. Zgodnie z hasłem: „co ma być, to będzie” przy stole w rundzie eliminacyjnej kat. Open, naprzeciw siebie stanął John Brzenk i Alexey Voevoda. Wszyscy wstali, patrzyli i nie oddychali. Długie ustawienie, i ..... – rozerwanie. Związanie paskiem armwrestlerskim, i ..... Alexey z wielką siłą pociągnął rękę Johna do poduszki bocznej stołu. Po przegranym pojedynku na twarzy Johna widać było mocne niezadowolenie. Ale porażka z dużo młodszym od siebie zawodnikiem z Rosji – Alexeyem Voevodą nie zmieni faktu, iż John Brzenk był, jest i będzie legendą światowego armwrestlingu, a stanąć z nim do walki podczas profesjonalnego pojedynku, a tym bardziej wygrać pojedynek to zapewne prawdziwy zaszczyt.

Całe wydarzenie, jakiego byliśmy świadkami 6 listopada 2004 roku na sali balowej Hotelu Marriott w Warszawie, niezaprzeczalnie „najsilniejszym człowiekiem na planecie”, został arcymistrz – Aleksy Voevoda z Rosji. To właśnie on okazał się niepokonany i jak było widać jeszcze długo niedościgniony. Miejmy tylko nadzieję, że John Brzenk z USA, lub jakiś inny, bardzo ambitny i silny zawodnik już wkrótce podejmie próbę odebrania Alexemu tytułu . Dla nas – Polaków, najlepiej byłoby, gdyby tego wyczynu dokonał któryś z polskich armwrestlerów.

VI TURNIEJ O PUCHAR ZŁOTEGO TURA

III PUCHAR ŚWIATA ZAWODOWCÓW - NEMIROFF WORLD CUP 2005

AMERYKANIN ZWYCIĘŻA!

78 zawodników z 17 państw, niezapomniane pojedynki, często balansujące na granicy wyczerpania, gro sympatyków i miłośników siłowania na ręce oraz niesamowity show relacjonowany na żywo w telewizji Polsat Sport – tak pokrótce można opisać tegoroczny VI Puchar Świata Zawodowców „Nemiroff Word Cup 2005”.

Cała rywalizacja rozpoczęła się 29 października br. w Sali Casinos Poland w Hotelu Hyatt w Warszawie. Zawodnicy rywalizowali w siedmiu kategoriach wagowych: do 63 kg, do 70 kg, do 78 kg, do 86 kg, do 95 kg, powyżej 95 kg oraz kat. OPEN. Polskę reprezentowało 17 armwrestlerów, wyłonionych podczas tegorocznej Polskiej Ligi Zawodowej. Najbliżej podium z polskiej kadry uplasował się Tomasz Szewczyk z Tomaszowa Mazowieckiego, w rezultacie w kategorii do 63 kg zajmując miejsce IV, wygrywając w ten sposób specjalną nagrodę miesięcznika CKM dla najlepszego armwrestlera tego pucharu – roczną prenumeratę.

Biorąc pod uwagę fakt, że w turnieju brały udział tylko i wyłącznie gwiazdy światowego formatu, to każdy pojedynek tychże zmagań był niezwykle interesujący. Były więc zacięte, do granic omdlenia walki oraz szybkie rozwiązania przy armwrestlerskim stole.

Według obserwatorów tychże zmagań najlepsze jednak pojedynki stoczyli zawodnicy z najcięższych kategorii wagowych, a poszczególne kategorie wagowe, w większości przypadków wcale nie wygrali z góry obstawiani faworyci. Podczas tegorocznego Pucharu Świata Zawodowców zbrakło zeszłorocznego, a zarazem trzykrotnego zwycięzcy pucharu – Alexeya Voevody z Rosji, który zmienił dyscyplinę sporu na bobsleje.

W kategorii do 63 kg złoty medal wywalczył Victor Bratchenia z Białorusi, w kategorii do 70 kg Khadzimuzat Zoloev z Rosji, w kategorii do 78 kg Arsen Lilijek z Rosji, w kategorii do 86 kg Rustam Babayev, w kategorii do 95 kg Dzambulat Tsoriev z Rosji, w kategorii powyżej 95 kg Andrey Pushkar z Ukrainy i w kategorii OPEN Travis Bagent z USA.

Jednak najbardziej prestiżowa kategoria tego pucharu była kategoria OPEN, w której niezwyciężonym i niepokonanym został Travis Bagent z USA – MAMY WIĘC PO TRZECH LATACH NOWEGO MISTRZA ZAWODOWCÓW.

VII TURNIEJ O PUCHAR ZŁOTEGO TURA

IV PUCHAR ŚWIATA ZAWODOWCÓW - NEMIROFF WORLD CUP 2006

AMERYKANIN JOHN BRZENK – NAJSILNIEJSZY W 2006

„Puchar Świata Zawodowców w Armwrestlingu – Nemiroff World Cup 2006”. Po raz czwarty z rzędu czołówka światowego siłowania na ręce zagościła w polskiej stolicy - Warszawie. 02 grudnia 2006 roku w sali Casinos Poland Hotelu Hyatt 88 zawodników z 17 krajów walczyło o tytuł najlepszego zawodowca roku 2006 w kategoriach: do 63 kg, 70 kg, 78 kg, 86, kg 95 kg, +95 kg mężczyzn oraz w kategorii do 60 kg kobiet. Oczywiście na koniec całego turnieju rozegrano kategorię OPEN mężczyzn, która w rezultacie wyłoniła nam najsilniejszego zawodowca roku 2006, a został nim bezapelacyjnie Amerykanin – John Brzenk.

Jak o zeszłorocznych turniejach można powiedzieć dużo, to co do tegorocznego można powiedzieć tylko jedno: przez cały dzień czysta, sportowa rywalizacja, pełna emocji i adrenaliny. Cała rywalizacja zaczęła się dokładnie w południe polskiego czasu, a eliminacje rozpoczęła kategoria 63 kg.

W tym miejscu można by mówić dużo o poszczególnych pojedynkach, ale nie sposób chyba opisać wszystkich. Jedno jest pewne: w rezultacie na podium stawali z góry obstawiani faworyci. Miłym zaskoczeniem było tylko to, że po raz pierwszy w historii pucharów świata zawodowców Polacy zdobyli dwa brązowe medale (Dawid Bartosiewicz z Choszczna w kategorii do 63 kg i Małgorzata Ostrowska z Strzegomia w kat do 60 kg). Tym samym Polska Reprezentacja wywalczyła trzecie miejsce w klasyfikacji drużynowej.

 

Po eliminacjach, zarówno widzowie na sali jak i telewizji Polsat Sport (transmisja na żywo) z niecierpliwością czekali na rozgrywki półfinałowe, finałowe i kategorii Open. Dokładnie o godzinie 22:15 Neil Pickup – zawodowy komentator, a zarazem angielski armwrestler powitał wszystkich gości. Od tego momentu największe emocje sięgnęły zenitu. Rozpoczęły się półfinały i finały. Pojedynek za pojedynkiem rozstrzygał poszczególne miejsca na podium. W rezultacie największa ilość medali uzyskała reprezentacja Ukrainy (miejsce pierwsze w klasyfikacji drużynowej). Jednak mocno goniła ją reprezentacja Rosji (miejsce drugie w klasyfikacji drużynowej).

Po półfinałach i finałach do startu stanęło ośmiu zawodników w kategorii Open (prawo startu miały cztery pierwsze osoby z kategorii do 86 kg, do 95 kg oraz powyżej 95 kg). Pod nieobecność co niektórych zawodników z czołówki światowego siłowania na ręce (Travisa Bagenta, Alexeya Semerenko, Tarasa Ivakina, Andreya Puschkara i innych utytułowanych sportowców) główny puchar bez problemu trafił w ręce Johna Brzenka z USA. Oczywiście trafił zasłużenie. John bowiem był bardzo dobrze przygotowany. Podejrzewam, że gdyby nawet przyjechali ci zawodnicy, to i tak Amerykanin byłby w stanie godnie stawić im czoła, co udowodnił w paru ostatnich Vendettach. Można powiedzieć, że jedynym godnym przeciwnikiem dla Brzenka tego dnia był zawodnik z Uzbekistanu – Farid Uzmanov. Siła i doświadczenie Johna wzięły jednak górą – John Brzenk najsilniejszy zawodowiec roku 2006. Nasze gratulacje!!!

VIII TURNIEJ O PUCHAR ZŁOTEGO TURA

V PUCHAR ŚWIATA ZAWODOWCÓW - NEMIROFF WORLD CUP 2007

PUSHKAR I BRZENK – NAJLEPSI W 2007 ROKU

Prawie 100 zawodników z 16 państw, gro kibiców, niesamowite walki, moc i adrenalina oraz show sportowe na wysokim poziomie z udziałem mistrzów światowego formatu – tak pokrótce można zobrazować „V Puchar Świata Zawodowców – Nemiroff World Cup 2007”.

Przełom listopada (30 listopad) i grudnia (01 grudnia) ponad 1000 widzów każdego dnia rywalizacji miało możliwość oglądać mistrzów armwrestlingowych międzynarodowego formatu. Do tegorocznego „Pucharu Świata Zawodowców” zostali zaproszeni zawodnicy posiadający na swoim koncie tytuły Mistrza Świata czy Europy. Polską kadrę reprezentowała 17 osobowa drużyna, wyłoniona w tegorocznej Polskiej Lidze Armwrestlingu.

Miejscem imprezy był warszawski Hotel Hilton przy Sali Olympic Casino. Każdego dnia od godziny 12..00 licznie zgromadzona widownia miała możliwość oglądać eliminacje poszczególnych kategorii wagowych. Dzień pierwszy to po raz pierwszy w historii Pucharów Świata Zawodowców rywalizacja ręki lewej. Dzień drugi – ręki prawej. Zawodnicy, zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia mistrzostw walczyli w sześciu, męskich kategoriach (do 63 kg, do 70 kg, do 78 kg, do 86 kg, do 95 kg oraz powyżej 95 kg) oraz jednej kategorii damskiej (do 60 kg) . Całe zmagania zakończyły się prestiżową kategorią Open, czyli wyłonienie najsilniejszego zawodowca roku 2007, gdzie na rękę lewą najlepszym z najlepszych okazał się ukraiński zawodnik – Andrey Pushkar, natomiast na rękę prawą zeszłoroczny obrońca tytułu, Amerykanin John Brzenk. Polska reprezentacja zakończyła rywalizację z czterema medalami na koncie (srebro na rękę lewą w kategorii do 63 kg Dawid Groch z Niska, srebro na rękę lewą i prawą w kategorii do 70 kg Dawid Bartosiewicz z Choszczna, brąz na rękę lewą w kategorii do 60 kg Beata Stelmaszczyk z Lublina).

 

Całą rywalizacja rozpoczęła się od najniższej kategorii męskiej – do 63 kg. Tutaj najlepszym na rękę lewą okazał się Corhalt Aslan Evren z Turcji (na prawą zajął miejsce trzecie). Natomiast na rękę prawą Balandin Oleksandr z Ukrainy, który na rękę lewą nie wystartował, dając tym samym szanse innym zawodnikom. A szkoda, bo jego sobotni start pokazał, że nazwisko Balandin, z całą pewnością liczyło by się na podium. W tej kategorii dobry start zanotował polski reprezentant – Dawid Groch z Niska, który na lewą rękę (niestety na prawą nie startował) wywalczył miejsce drugie na podium.

 

W kolejnej kategorii męskiej – do 70 kg niepokonanym pierwszego dnia okazał się Mnatsakanyan Vladimir z Armenii (miejsce czwarte na prawą), natomiast drugiego dnia lepszym był Pautaran Pavel z Białorusi (na lewą nie startował). W tej kategorii bardzo dobry start zanotował nasz Polak – Dawid Bartosiewicz z Choszczna. Zarówno na lewą, jak i na prawą rękę wywalczył dobre, drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Był to rewelacyjny i najlepszy start Polskiego armwrestlera na tegorocznym Pucharze Zawodowców.

W kategorii do 78 kg miejsce pierwsze na rękę lewą wywalczył Jagnesak Lubomir z Słowacji, natomiast na rękę prawą Liliev Arsen z Rosji. Wstępny faworyt tej kategorii Bulenkov Alexander z Rosji, ku zaskoczeniu znawców Armwrestlingu w rezultacie na obie ręce uplasował się na miejscu drugim. Niestety w tej kategorii Polacy: Szczerba Piotr z Koniecpola, Riegier Chrystian z Gdyni oraz Maciej Stelmaszczyk z Bydgoszczy uplasowali się daleko poza podium. Najbliżej (z Polaków) strefy medalowej znalazł się Piotr Bartosiewicz z Choszczna, zajmując na lewą siódmą lokatę, natomiast na prawą – miejsce piąte.

Kategoria do 86 kg mężczyzn bezapelacyjnie została zdominowana przez bardzo zdolnego i silnego zawodnika z Ukrainy – Ruslana Babayeva. „Nie plamiąc” nazwiska swojego starszego brata – Rustama wywalczył on dwa złote medale. Zresztą jego poziom sportowy znacznie odbiegał od innych zawodników startujących w tej kategorii wagowej. Polscy zawodnicy: Marcin Lachowicz z Piaseczna oraz Emil Wojtyra z Węgrowa, choć nie pozajmowali miejsca na podium, to patrząc przez pryzmat ich rywalizacji, wcale tak łatwo „nie oddawali” ręki przeciwnikom, za co każdorazowo zbierali gromkie brawa od zgromadzonej w tych dniach polskiej publiczności.

Podobnie jak w kategorii do 86 kg, tak i kategorii do 95 kg dominował tylko jeden zawodnik – John Brzenk z USA. To właśnie John był gwiazdą tej kategorii. Wywalczył miejsce pierwsze, zarówno na rękę lewą (jest to wielki sukces, gdyż na co dzień Amerykanin w ogóle nie walczy na tą rękę) oraz na rękę prawą. W tej kategorii Polskę reprezentowało dwóch zawodników: Krystian Kruszyński z Gdyni oraz Tomasz Sypniewski z Warszawy. Krystian startując tylko na prawą zajął dobre (choć w kuluarach liczono na więcej) siódme miejsce, natomiast Tomek dziewiąte na lewą i dziesiąte na prawą. Wciąż jednak przypominam, że zarówno ta, jak i inne kategorie wagowe były mocno obsadzone prze armwrestlerów światowego formatu.

 

W najcięższej kategorii męskiej – powyżej 95 kg od samego początku praktycznie liczyły się tylko dwa nazwiska: Pushkar Andrey z Ukrainy i Farid Uzmanov z Uzbekistanu. To właśnie Ci zawodnicy, na obie ręce obstawili dwa pierwsze miejsca. Choć rywalizacja pomiędzy tymi zawodnikami była bardzo interesująca oraz długa i zacięta, to obronną rękę wyszedł zawodnik z Ukrainy. Polacy: Sławomir Głowacki z Inowrocławia oraz Artur Głowiński z Choszczna niestety tym razem nie dali radę sile innych zawodników. Najbliżej podium uplasował się Artur Głowiński, startując tylko na rękę prawą uplasował się na szóstym miejscu.

Wśród rywalizacji kobiet – jedyna kategoria pucharu do 60 kg kobiet – dobre starty zaliczyły dwie zawodniczki z Ukrainy: Skoryk Olena oraz Iliushyna Viktoriia, które przez dwa dni rywalizacji podzieliły się dwoma pierwszymi miejscami na podium (Viktoriia miejsce pierwsze na lewą, drugie na prawą. Olena – odwrotnie). Bardzo dobrze wystartowała Beata Stelmaszczyk z Lublina, która wywalczyła trzecie miejsce na rękę lewą. Choć start naszej drugiej reprezentantki - Katarzyny Banach z Koszalina - w tej kategorii nie przyniósł naszemu krajowi medalu, to i tak Kasia dowiodła, że mocno liczy się na światowej arenie armwrestlingowej. Podczas eliminacji na rękę prawą pokonała (pewnie do dziś mocno zdziwioną) kilkukrotną Mistrzynię Świata Olenę Skoryk z Ukrainy.

Coroczny Puchar Świata Zawodowców wyłania nam najsilniejszego zawodowca danego roku. Tegoroczne zmagania pucharowe zostały uzupełnione o rywalizację reki lewej i tym samym wyłonienie najsilniejszego, zarówno na lewą, jak i na prawa rękę. Po burzliwej rywalizacji w kategorii Open zostali nim: Andrey Pushkar z Ukrainy (lewa) i John Brzenk z USA (prawa). Może nieco inaczej wyglądałby sytuacja, gdyby do tegorocznej rywalizacji dołączył się Andrey Semerenko (Ukraina), Alexey Voevoda (Rosja), czy Dima Kocziew (Rosja). Niestety nie przyjechali i nie walczyli. Niech żałują. Było z kim i o co wałczyć (Pula nagród 20 tysięcy $).

 

IX TURNIEJ O PUCHAR ZŁOTEGO TURA

VI PUCHAR ŚWIATA ZAWODOWCÓW - NEMIROFF WORLD CUP 2008

JOHN BRZENK – KRÓL JEST TYLKO JEDEN!

DENIS CYPLENKOV – NOWA GWIAZDA LEWEJ REKI!

Ponad stu czołowych zawodników światowego formatu, tłum kibiców, niesamowite walki na bardzo wysokim, zawodowym poziomie oraz pojedynki, które na pewno na stałe zapiszą się na kartach historii prestiżowego Pucharu Świata Zawodowców, zwycięstwo Denisa Cyplenkov z Rosji na rękę lewą w kategorii Open oraz Johna Brzenka z USA na rękę prawą, po raz pierwszy w historii rywalizacji pucharowej zwycięstwo Polaka Lucjana Fudały z Jaworzna (złoto na rękę lewą w kategorii do 95 kg) – tak pokrótce można zrelacjonować tegoroczny Nemiroff World Cup 2008, który na początku listopada 2008 roku w odbył się w Warszawskim hotelu Hilton przy Sali Casino Olympic.

W dniach 07 - 08 listopada bieżącego roku zostało rozegrane największe sportowe wydarzenie świata Armwrestlingu – mianowicie „VI Nemiroff Proffesional World Cup”. W tegorocznej odsłonie pucharu świata zawodowców wystartowała licząca ponad sto osób obsada najsilniejszych mężczyzn oraz kobiet z 18 krajów. Oprócz europejskich reprezentacji krajów: Polski (organizatora), Wielkiej Brytanii, Białorusi, Rosji, Ukrainy, Litwy, Słowacji, Rumunii, Węgier, Włoch, Szwecji, Bułgarii, Belgii, Niemiec oraz Szwajcarii mogliśmy być świadkami zmagań sportowych zawodników przybyłych z innych zakątków świata takich jak: Turcja, Japonia czy USA. Organizatorem tego ogromnego przedsięwzięcia był Polski oddział Professional Armwrestling League Mazurenko Armwrestling Promotion z prezesem Igorem Mazurenko na czele. Turniej ten swoją rangę zawdzięcza przede wszystkim zawodnikom zmagającym się przy armwrestlingowym stole. Spowodowane jest to tym, iż, by dostać prawo startu w tym turnieju trzeba nie tylko być zawodowcem, ale wykazać się swoimi osiągnięciami w zawodowych startach oraz startach międzynarodowych podczas całego sezonu. Przez cały rok zawodnicy, fani oraz obserwatorzy czekali na to ogromne wydarzenie spekulując, kto sięgnie po laury w danej kategorii wagowej i co najważniejsze, kto zostanie najsilniejszym człowiekiem świata zarówno na rękę lewą jak i prawą. Poza sławą i miejscem w panteonie gwiazd tego sportu na zwycięzców czekały również nagrody finansowe, których pula wynosiła nie bagatela 20 tys. dolarów amerykańskich.

Po dotarciu na miejsce zawodów mogliśmy być świadkami niezwykłego gwaru panującego pośród przybyłych zawodników ich osób towarzyszących i kibiców. Rozmowy pomiędzy długo niewidzianymi sportowcami, wymiana poglądów, udzielanie wskazówek i ciekawostek treningowych, zdjęcia ze swoimi idolami to tylko część atmosfery panującej wewnątrz. Z każdą minutą przybliżająca moment startu poszczególnych zawodników można było zauważyć na ich twarzach coraz większe skupienie i powagę odzwierciedlającą jak ważnego wydarzenia sportowego będą częścią.

Samo miejsce rozgrywek było jak zwykle perfekcyjnie przygotowane przez ekipy PAL telewizji N-Sport, oraz ArmBets.TV. Po środku Sali stała potężna profesjonalnie oświetlona scena odpowiednio przygotowana do tego typu rozgrywek, przed którą zasiadał panel sędziowski analizujący przebieg walk zapisanych na kamerach. Tuż za nim wyznaczona została część widowni dla dziennikarzy oraz specjalnie zaproszonych gości, wśród których zasiadł m.in. Krzysztof Diablo Włodarczyk, oficjale światowej Federacji Armwrestlingu czy ekipa Cyplenkov Command dopingująca nowej gwieździe armwrestlingu 26-cio latkowi Denisowi Cyplenkov. Za specjalnie ustawionym miejscem dla kamerzystów telewizji N-Sport oraz ArmBets.TV znajdowały się miejsca dla reszty publiczności po bokach sali znajdowały się ogromne telebimy, na których mogliśmy obserwować przebieg walk toczonych na scenie głównej a w przerwach relacje z zawodów rozgrywanych z udziałem największych gwiazd sceny światowego siłowania na rękę. Dość spiętą atmosferę, co poniektórych osób obecnych na miejscu zawodów skutecznie rozładowywał przygotowany przez sponsora tytularnego zawodów ukraińską firmę „Nemiroff” bar, w którym można było skosztować profesjonalnie przygotowywanych drinków.

Pierwszy dzień zmagań to rywalizacja ręki lewej, która swą ciekawością oraz zaciętością nie ustępowała miejsca jakże bardzo oczekiwanych walk na rękę prawą. Widownia przepełniona kibicami ciągle skandowała imiona swoich faworytów i niejednokrotnie można było zauważyć u nich stres i emocje porównywalne z tymi, które towarzyszyły walczącym.

63kg

Pierwszą kategorią, w której rywalizowali zawodnicy była kategoria do 63 kg. Wystartowało tutaj dwóch zawodników z polski mianowicie: Rafał Fiołek z Żar oraz Bartłomiej Bednarski z Jaworzna. Rafał rywalizował wyłącznie na rękę lewą natomiast Bartek na obydwie. Zmagania ręki lewej zdominowali Rosjanie: Alexey Polyakov oraz Aleksander Berezov zajmując odpowiednio pierwsze i drugie miejsce. Brązowy medal przypadł w udziale Rafałowi Fiołkowi, który już w pierwszej walce przegrał z późniejszym triumfatorem tej kategorii, jednak Rafał zmobilizowany porażką wygrał kolejne trzy pojedynki po drodze eliminując swojego kolegę z reprezentacji Bartłomieja Bednarskiego. Tutaj na chwilę chciałbym się zatrzymać, ponieważ zacięte zmagania dwóch Polaków od dawna możemy obserwować na arenie polskiego siłowania na rękę, gdzie walki oraz poziom przygotowania obu zawodników są bardzo wyrównane. Podczas tegorocznego pucharu świata Bartek chciał zaskoczyć Rafała walcząc techniką top-roll. Jednak szybka reakcja Rafała i błyskawiczne przejście do walki w hak umożliwiło zawodnikowi z Żar szybką wygraną, która w rezultacie zapewniła mu walkę w półfinale. Tutaj niestety Rafał zdecydowanie przegrał ze świetnie przygotowanym do tego turnieju Rosjaninem. Bartłomiej ukończył rywalizacje ręki lewej na 5 miejscu, lecz jego domeną jest jakże silny hak ręki prawej, o czym mogliśmy się przekonać kolejnego dnia zawodów. Sobotnie zmagania Bartek rozpoczął od wygranej walki z Ukraińcem Mykhailo Kadura, lecz w drugiej walce niestety zbyt późno zareagował na komendę „Ready! Go!” przegrywając dość szybko z Japończykiem Hiroshi Kotera. W kolejnych walkach Bartłomiej wygrywa z Anglikiem Barry Knowles oraz Węgrem Taborem Hodori. Po zwycięstwie walki o wejście do półfinału, po bardzo zaciętym pojedynku w hak z v-ce mistrzem ręki lewej tej kategorii wagowej Rosjaninem Aleksandrem Berezov Bartłomiej mógł się już cieszyć z pewnego już miejsca na podium. Niestety w rezultacie nie udało mu się w pojedynku półfinałowym pokonać Japończyka, z którym miał okazję walczyć w eliminacjach i kolor jego medalu pozostaje ostatecznie brązowy. Srebrny medal przypadł reprezentantowi Japonii, natomiast najsilniejszym zawodnikiem świata w tej kategorii wagowej został Valiantsinovi Babrovich z Białorusi.

70kg

Do 70 kg mężczyzn to kategoria, w której wystartowało 12 zawodników, wśród których w sumie zobaczyć można było aż pięciu Polaków. Na obie ręce siłowali się Dawid Groch z Niska, Dawid Bartosiewicz z Wardynia oraz Krzysztof Penc z Niska. Natomiast na rękę lewą swój start zanotował Łukasz Rudnicki z Żar, a na prawą w gronie członków Polskiej Reprezentacji wystąpił Mariusz Podgórski z Piaseczna.

Niestety obrońcy zeszłorocznego tytułu v-ce mistrza Pucharu Świata z kat do 63 kg: Krzysztof Penc i Dawid Groch nie zdołali wygrać żadnej walki. Kolejnych dwóch Polaków startujących tylko na jedną rękę Mariusz Podgórski i Łukasz Rudnicki również nie powiększyli dorobku punktowego naszej reprezentacji. Tylko ostatni zawodnik z grona Polaków w tej kategorii wagowej nie zawiódł naszych oczekiwań. Dawid Bartosiewicz, bo o nim mowa, tak jak w ubiegłym roku wystartował fantastycznie. Jest to zeszłoroczny srebrny medalista tej kategorii wagowej. W tym roku występ Dawida na rękę lewą, po bardzo ciężkich, pełnych emocji walkach eliminacyjnych zakończył na miejscu czwartym. Nawiasem mówiąc wydaje mi się, że Dawid najzwyczajniej był zmęczony bardzo długimi pojedynkami, gdzie jego późniejsi przeciwnicy walczący w eliminacjach znacznie szybciej niż Dawid nie stracili tyle siły i energii, jakże potrzebnej do rozgrywania kolejnych pojedynków. W rezultacie miejsce trzecie ręki lewej tej kategorii nie przypadło zmęczonemu Dawidowi Bartosiewiczowi, a zawodnikowi z Ukrainy - Denisowi Shustyk. Miejsce drugie na lewą i trzecie na prawą wywalczył Rosjanin Vitaly Kalmykov. Bezkonkurencyjnym na obie ręce okazał się doświadczony Rosjanin Roman Tsindeliani.

Ale wrócimy jeszcze do naszego rodaka. Po zdecydowanych wygranych i jednej porażce na rękę prawą z późniejszym mistrzem w eliminacjach Dawid znajduje się w półfinale, który po skrupulatnym ustawieniu wygrywa wykorzystując całą dotychczas zgromadzoną wiedzę i doświadczenie przy stole. Przegrywa jednak walkę finałową z bezapelacyjnie najsilniejszym zawodnikiem świata tej kategorii Romanem Tsindelianim dzieląc tym samym dwóch Rosjan na podium stojąc dumnie ze srebrnym medalem wiszącym na szyi.

78kgW kategorii 78 kg wystartowało w sumie ponad 20 zawodników z ośmiu różnych krajów. Wystartowało w niej wielu armwrestlingowych arcymistrzów, między innymi: Lubomir Jagnesak (Słowacja) Kazimir Iskandorov oraz Artem Kotchian (Rosja) czy też Artem Taynov z Ukrainy. Na rękę lewą nasz kraj reprezentowali Dariusz Groch z Niska oraz Tomasz Szewczyk z Tomaszowa Mazowieckiego. Obydwu udało się wygrać jedną walkę: Darek pokonał Amerykanina Jona Vinikoora, a Tomek Białorusina Pawla Sumaka. Obydwaj przegrali z zawodnikami zza wschodniej granicy, kończąc rywalizację pucharową ręki lewej poza podium (Tomek miejsce 8, Darek miejsce 9). Jak zwykle najskuteczniej przeszkadzali w przejściu eliminacji Rosjanie, od których Polska Kadra w dalszym ciągu może się jeszcze wiele uczyć.

Nie ma co ukrywać, że najciekawsza walka lewej ręki odbyła się w finale pomiędzy Kazimirem Iskandorovem a Artemem Taynovem. Obydwaj zawodnicy dysponowali ogromną siłą i niesamowitą szybkością, co gwarantowało piękne widowisko sportowe już przed ich pojedynkiem. Walka była długa i bardzo dynamiczna. Po pięknym ataku Iskandorowa Taynov musiał bronić się nad samą poduszka boczną. W rezultacie przechodząc do zwycięskiego ataku i wygrywając złoty krążek tegorocznych mistrzostw.

Na prawą rękę Polskę reprezentowało już czterech zawodników. Dwóch zawodników walczących na rękę lewą zasilili Piotr Bartosiewicz z Wardynia oraz Chrystian Rieger z Gdyni. Dariusz oraz Chrystian niestety odpadli z rywalizacji po dwóch „zakontraktowanych„ walkach eliminacyjnych. Nieźle poszło Piotrowi Bartosiewiczowi, który skończył zmagania na miejscu dziewiątym odpadając po bardzo zaciętej i niezwykle długiej walce z triumfatorem zmagań dnia poprzedniego Atemem Taynovem. Najwyższą, szóstą lokatę wśród polskiego temu zajął Tomasz Szewczyk. Tomek mógł uplasować się na wyższej pozycji, lecz „spompowana” ręka w znacznym stopniu przeszkodziła mu w utrzymaniu się w dalszej rywalizacji Najsilniejszym zawodnikiem na rękę prawą okazał się Lubomir Jagnesak ze Słowacji, który zdeklasował rywali wygrywając bardzo szybko wszystkie pojedynki. Miejsce drugie zdobył Artem Kotchain z Rosji, a brązowym medalem musiał zadowolić się inny Rosjanin Kazimir Iskandorov.

86kg

Kategoria do 86 kg mężczyzn, podobnie jak inne kategorie „Nemiroff World Cup 2008” były obstawiane prze znane i utytułowane nazwiska międzynarodowego Armwrestlingu. Wśród takich utytułowanych zawodników jak Radosław Dobrovic (Słowacja), Oleh Matskevich (Białoruś), Drsun Order (Turcja), czy też Pascal Girard (Szwajcaria) znalazły się takie polskie nazwiska jak: Emil Wojtyra (Węgrów), Krawczyński Krzysztof (Warszawa) i Wiesław Rzanny (Wolsztyn).

Najbliżej podium z Polskiej Kadry uplasował się Emil Wojtyra, który o przysłowiowy „włos” otarł się o podium, w rezultacie zajmując miejsce 4 ręki prawej (miejsce 14 reki lewej). Na dwudziestu jeden startujących zawodników uważam, że był to wielki sukces naszego reprezentanta. Niestety pozostali nasi kadrowicze, choć do samego końca „jak lew” walczyli z utytułowanymi gwiazdami Armwrestlingu uplasowali się daleko poza podium. Krzysztof na lewą uplasował się na miejscu 15, natomiast na prawą 12. Wiesław natomiast startując tylko na rękę prawa zakończył rywalizację na miejscu 13.

Wśród zawodników innych krajów z całą pewnością na uwagę zasługują medaliści tej kategorii. Bardzo dobrze wystartował Radoslav Bobrowic z Słowacji, który z Warszawy do domu przywiózł dwa pucharowe medale (złoto na lewą oraz srebro na prawą). Rewelacyjny start zanotował jedyny reprezentant Szwajcarii – Pascal Girard, który startując tylko i wyłącznie na rękę prawą wywalczył miejsce pierwsze na podium. Miejsca trzecie na podium przypadły zawodnikom za wschodniej granicy: na lewą zwyciężył Alexey Kashpey z Białorusi, natomiast na prawą Eduard Sedyuk z Ukrainy.

Women 60kg

Dla niewtajemniczonych obserwatorów „VI Pucharu Świata Zawodowców” czymś niespotykanym z cała pewnością był udział w rywalizacji kobiet. W tym przypadku jedynej kategorii do 60 kg. Większość osób dziwi ten fakt, bo przecież mogłoby się wydawać, że to „sport dla facetów”. Jednak w rzeczywistości sprawa ma się zupełnie inaczej. W tegorocznym turnieju wystartowało 6 utytułowanych zawodniczek, w tym nasza reprezentantka, czołowa polska zawodniczka - Małgorzata Ostrowska z Strzegomia. Niestety nie zobaczyliśmy innych równie silnych zawodniczek z naszego kraju, które borykają się z kontuzjami bądź z przyczyn osobistych nie mogły wystartować w pucharowych zmaganiach. Tegoroczna odsłona Nemiroff World Cup na obie ręce należała do bezkonkurencyjnej Ukrainki Viktorii Ilushyny, która jak na Mistrzynie Świata przystało z łatwością pokonywała rywalkę za rywalką. Była, jest i myślę, że jeszcze długo będzie niedościgniona przez inne zawodniczki w tej właśnie kategorii wagowej. Na rękę lewą srebro przypadło w udziale Veronice Bonkowej z Bułgarii natomiast brąz Felicji Rydsted ze Szwecji. W drugim dniu zawodniczki ze Szwecji i Bułgarii „wymieniły” się kolorami medali miejsca drugiego i trzeciego. Nasza jedyna zawodniczka w tej kategorii przegrała oba swoje pojedynki na rękę lewą w rezultacie zajmując ostatnie miejsce rywalizacji. Natomiast na rękę prawą udało się jej wygrać jedynie pojedynek z reprezentantką Szwecji - Sarą Nyberg, co w rezultacie w końcowej rywalizacji dało jej miejsce o jedno oczko wyżej niż dnia poprzedniego. Miejmy tylko nadzieję, że to jedynie chwilowa niedyspozycja Małgosi, znanej z pokonywania niejednokrotnie silniejszych rywalek, niż teraz spotkała przy stole. Życzymy więc jej osiągania pamiętnych sukcesów z lat poprzednich.

95 kg

Wszyscy czekali na występ mężczyzn w kategorii do 95kg. Tutaj przecież wystąpić miał wszystkim znany, legendarny Jon Brzenk z USA. Oprócz Amerykanina w rywalizacji widzieliśmy inne, utytułowane gwiazdy armwrestlingowej: Taras Ivakin z Ukrainy, Aleksandr Drushchits z Rosji którego pamiętamy z pojedynku z Marcinem Kreftem czy też Peter Kovacs z Wegier. Polskę w tym przedziale wagowym reprezentowali Marcin Lachowicz z Piaseczna, Dariusz Muszczak z Myszkowa, Artur Głowiński z Choszczna oraz najsilniejszy z całego grona Lucjan Fudała z Jaworzna. Artur po trudnych pojedynkach niestety przegrywa wszystkie swoje walki (w tym pomimo wyraźnej dominacji siłowej nad przeciwnikiem dwie z nich przegrał przez faule). Marcin wygrywa po jednym pojedynku, co daje mu odpowiednio lokaty 9 oraz 10. Dariusz po bardzo ciężkich pojedynkach na rękę lewą dochodzi do możliwości walki o miejsce w półfinale, którą niestety przegrywa z legendarnym Jonem Brzenkiem. Być może gdyby nie przegrał swej pierwszej walki eliminacyjnej z kolegą z kadry Marcinem Lachowiczem, w której popełnił 2 przewinienia drabinka losowań uśmiechnęłaby się dla niego korzystniej. Ostatni z naszych reprezentantów Lucjan Fudała, w którego wszyscy kibice polscy pokładali największe tegoroczne nadzieje w rezultacie nie zawiódł oczekiwań polskich miłośników tego sportu, w rezultacie zostając zdobywcą Pucharu Świata Zawodowców reki lewej w kategorii do 95 kg. Jest to pierwszy w historii złoty medal dla Polski w takiej rangi zawodach. Pokonując w eliminacjach Aleksandra Drushchitsa oraz legendarnego Johna Brzenka, z którym spotkał się powtórnie w finale z uśmiechem na twarzy Lucjan udowadnia swoją wartość zawodniczą oraz pokazuje wszystkim swój wysoki poziom wytrenowania. Pamiętam jak dziś, gdy Lucjan na pytanie: „dlaczego zaprzestał startów na arenie międzynarodowej” odpowiedział wprost: „… wystartuje dopiero wtedy, gdy będę na to gotowy…”. Rzeczywiście jest w tym młodym sportowcu coś, co może zachwycać: jego postawa, skromność, wytrwałość, a przede wszystkim sumienność ciągle procentowały na, tyle, że chyba każdy przyzna mi rację, iż Lucjan zasłużył w 100% na tegoroczny triumf. Tryumf zarówno tego zawodnika, jak i Polskiej Reprezentacji Armwrestlingu. Za co mu serdecznie dziękujemy.

Układ sił ręki prawej zmienił się diametralnie. Już bez żadnego problemu wygrywa John Brzenk z USA pokonując z lekkością w drabince rywalizacji kolejnych swoich przeciwników, zdecydowanie dając do zrozumienia wszystkim zgromadzonym, iż jego prawa ręka jest wciąż silna i nie na pewno nie zamierza przegrywać. Srebrny medal zdobywa Taras Ivakin. Natomiast z trzeciego miejsca mógł cieszyć się Alexandr Drushchits, który niestety z półfinału wyeliminował Lucjana Fudałę. Po okropnie długim i wyczerpującym pojedynku Lucjan skapitulował zajmując w rezultacie wysokie 4 miejsce.

Pierwszy raz w Pucharze Świata Zawodowców wystartowałem w roku 2005. Wtedy w kategorii 86 kg zająłem miejsce piąte” - powiedział nam Lucjan Fudała po rywalizacji finałowej. „Do tegorocznego pucharu przygotowywałem się bardzo mocno. Do końca nie wierzyłem, że wygram z Johnem Brzenkiem. A tym bardziej cała kategorię. Ale widać marzenia się spełniają. Wszystkie walki praktycznie miałem w paskach, bo tak chcieli moi przeciwnicy. W rezultacie ja okazywałem się lepszy. Oczywiście u największego mojego rywala tej kategorii - Johna Brzenka z USA czułem bardzo duży opór. Ale dałem z siebie wszystko i wygrałem. Myślę, że John w pierwszym podejściu w eliminacjach trochę mnie zlekceważył i nie wyszło mu to na dobre. Ale ja, tym sposobem pokonując Amerykanina i innych utytułowanych zawodników, wszedłem bezpośrednio do finałów” - mówił dalej Lucjan Fudała

+95Najcięższa kategoria pucharu to kategoria powyżej 95 kg. Tutaj byliśmy świadkami pojedynków olbrzymich i niesamowicie silnych mężczyzn. Niejednokrotnie przy stole stali ważący ponad ćwierć tony sportowcy o sile ramion porównywalnej z siłą mitycznych wojowników, a swą walką wyzwalający zachwyt licznie zgromadzonej publiczności. Jednym słowem doping był nieziemski. W szranki stanęło tutaj dwóch Polaków Robert Leszko z Wałbrzycha oraz Sławomir Głowacki z Inowrocławia. Jeśli chodzi o Roberta, który może się pochwalić medalem niedawno zdobytym na Over The Top w Niemczech trzeba stwierdzić, że nie należał on do udanych, w rezultacie lewej i prawej ręki kończąc rywalizację daleko poza podium. Trzeba jednak tu dodać, że Robert zwykle startuje w niższej kategoriach wagowych, gdzie to właśnie tam odnosi znaczące sukcesy. Od razu widać było, że Robert ewidentnie nie pasuje do tej kategorii. W porównaniu do innych, ponad stu kilogramowych zawodników był zdecydowanie za lekki. Szanse na medal pokładaliśmy więc w drugim naszym reprezentantem Sławomirem Głowackim z Inowrocławia. Niestety walczący tylko na rękę prawą, potężnie zbudowany Sławomir Głowacki, choć przy jego walkach widać było niesamowitą energię i chęć wygrania ukończył rywalizację na 7 miejscu. Za to w kategorii Open poszło mu znacznie lepiej. A jak? Przeczytacie w dalszej części artykułu.

Bezapelacyjnym mistrzem tej kategorii na obie ręce, nie dającym swym przeciwnikom nawet cienia wątpliwości, kto jest najsilniejszy został Denis Cyplenkov z Rosji. Ten 26-cio latek o monstrualnych rozmiarach i niedźwiedziej sile świetnie zadebiutował na zawodach tak wysokiej rangi. Vi-ce mistrzem lewej ręki zostaje Amerykanin Chrystian Bitnie, natomiast brązowym medalistą Viacheslav Sharagovich z Białorusi. Rywalizację ręki prawej na drugiej lokacie kończy inny Amerykanin – Tim Bressan, natomiast z miejsca trzeciego swój uśmiech schowany zwykle pod wąsem pokazał Węgier Gyorgy Szasz.

Open

Kategoria Open jest zawsze najbardziej oczekiwanym momentem każdych zawodów. Jest ona swego rodzaju odpowiedzią na pytanie: „kto jest najsilniejszym z najsilniejszych?”. Tutaj prawo startu, bowiem mają najsilniejsi zawodników z trzech najcięższych kategorii wagowych. Rywalizację ręki lewej zdominował silny Denis Cyplenkov, bez trudu wygrywając zarówno swoją (+95 kg), jak i Open kategorię. Drugim najsilniejszym na lewą rękę okazał się Alexey Semarenko z Ukrainy pokonując w półfinale Rosjanina Alexandra Drushchitsa. Najlepszy wśród Polaków występ na tą rękę zanotował Dariusz Muszczak zajmując po raz drugi najgorsze chyba dla każdego sportowca miejsce 4, co ciekawe wyprzedzając o 2 oczka w klasyfikacji Johna Brzenka z USA.

Zdecydowana większość publiczności przygotowana była na dominację „monstrum” z Rosji również na prawą rękę. Dla wszystkich zawodników pokonanie Denisa było zadaniem abstrakcyjnym. Rosjanin robił sobie żarty z przeciwników i z uśmiechem na twarzy dobijał do poduszki bocznej ręce wszystkich swoich przeciwników. Był to powód, z którego cała publiczność raczej chłodno i bez przekonania, pewni przegranej Johna podeszła do oglądania walki z Rosjaninem. Tylko nieliczni wierni kibice do końca wierzyli, że Amerykanin może dokonać rzeczy niemal niemożliwej… Tego okrzyku radości z wygranej Amerykanina 99-ciu % zgromadzonej publiczności zlewającego się w jeden głośny rozdzierający całe piętro hotelu Hilton, na którym rozgrywane były zmagania krzyk nie da opisać się słowami. Był to fantastyczny moment dla wszystkich kibiców tego sportu, który miał miejsce dwa razy tego wieczoru, bowiem John i Denis spotkali się wówczas dwukrotnie a Amerykanin pokazał, dlaczego jest legendą - pokazał jak dwukrotnie bez najmniejszych problemów pokonać bestię.

Wśród tak silnej i wyjątkowej obsady jakże zaszczytne miejsce trzecie zajął Ukrainiec Taras Ivakin. Trzeba pochwalić również występ naszych rodaków: Sławomir Głowacki zajmuje bardzo wysokie 4 miejsce pokonując między innymi utytułowanego Alexeya Semarenkę, natomiast Dariusz Muszczak kończy zmagania na miejscu 7.

OFFICIAL EVENT SPONSORS

comming soon

Engine: (c)2006 loSTAR & chmiel | Style&design (c)2009 Chmiel